Czasem wychodzisz na chwilę, a potem długo nie wracasz #1 ByćBezPośpiechu

Maja Sieńkowska - Sierpień 13, 2016

5 mitów dotyczących medytacji

Maja Sieńkowska - Sierpień 13, 2016

Post dr Dąbrowskiej w moim wykonaniu, czyli jak mój organizm zmienił się na lepsze

Maja Sieńkowska - Sierpień 13, 2016

Dwa miesiące temu byłam sfrustrowana swoim długotrwałym zmęczeniem, zniechęceniem do jakiegokolwiek działania, ospałością i niewyspaniem. Nie mogłam zmobilizować się do niczego, poza minimum, które pozwalało mi udawać, że spełniam normy funkcjonowania społecznego. Nie miałam depresji, ale mimo chęci, brakowało mi siły fizycznej, aby coś zrobić. Wtedy też dowiedziałam się, że jest coś takiego jak post dr Ewy Dąbrowskiej. Z ciekawości zaczęłam zgłębiać ten temat w internecie. Bo zgłębianie internetu było jedyną rzeczą, na jaką starczało mi energii. Im dłużej zgłębiałam temat, tym bardziej byłam zaciekawiona. Wszystkie informacje, na jakie trafiałam, były pozytywne. Wyglądało to podejrzanie, więc postanowiłam szukać dalej, mając nadzieję, że w końcu znajdę dowody, że to wszystko jest jednym, wielkim oszustwem. Wtedy trafiłam na grupę wsparcia na Facebooku. Czytałam i nie dowierzałam, że można tak łatwo jedzeniem wyleczyć różne dolegliwości. Pisali to zwykli ludzie. Podejrzliwość mieszała się z chęcią uwierzenia. Zapytałam więc swoich znajomych, czy słyszeli o poście dr Dąbrowskiej. Okazało się, że są osoby, które go przeszły i potwierdzają pozytywny wpływ. Czułam się już przekonana, ale przez około 2 tygodnie zbierałam informacje, przygotowywałam się merytorycznie i psychicznie.  Wyznaczyłam datę na 1 lipca, piątek. Wzięłam wtedy wolne, spodziewając się dolegliwości.

Pierwsze zakupy!

Pierwsze zakupy!

Co jest post dr Dąbrowskiej?

Post jest dietą owocowo-warzywną, która leczy i zapobiega chorobom. Dieta ta, która w istocie ma charakter głodówki leczniczej,  stosowana jako okresowa kuracja, dostarcza enzymów, mikroelementów, witamin, korzystnie alkalizuje i odtruwa, wzmacnia własne, samoleczące mechanizmy, przywraca równowagę przemian, czyli zdrowie. W trakcie trwania diety nie można przyjmować żadnych substancji zanieczyszczających organizm. Należy odstawić: kawę, czarną herbatę, alkohol, gumy do żucia, tabletki przeciwbólowe, antykoncepcję. Jeśli ktoś leczy się farmakologicznie, powinien dokonywać zmian w dawkach po konsultacji z lekarzem.

Na diecie dr Dąbrowskiej można jeść dużo warzyw, ale nie wszystkie oraz kiszonek. Odpadają warzywa wysokoskrobiowe i strączkowe. Z owoców można jeść jabłka i grejpfruty oraz cytryny. Zero nasion, orzechów, olejów. O nabiale i mięsie nie wspominając. Im więcej surowych potraw, tym lepiej.

 

Jak działa post?

Ze względu na ograniczenie spożywanych pokarmów, szczególnie białka i węglowodanów, po kilku dniach postu wyłączony zostaje ośrodek głodu w mózgu. W praktyce oznacza to tyle, że przestajemy odczuwać się głodu. True story! Odżywianie zewnętrzne zostaje wyłączone, a włącza się odżywianie wewnętrzne. Co to znaczy? Znaczy to tyle, że organizm „zjada”/oczyszcza się z tego, co ma w sobie zbędnego. Stąd wiele przypadków wyleczenia zatok, cyst, guzków itp. Wiele osób leczy w ten sposób tarczycę, Hashimoto, PCOS, cukrzycę i wiele innych chorób cywilizacyjnych. Piszę to w wielkim skrócie, pomijając, jak działają procesy chemiczne, ponieważ najlepszym źródłem wiedzy jest strona internetowa dr Dąbrowskiej, jej książki i wykłady.

Jak przebiega post?

Różnie! Nie ma reguły. U znacznej większości osób występują tzw. „kryzysy ozdrowieńcze”. Co oznacza pogłębienie dolegliwości, które nam dokuczały wcześniej. Ktoś często choruje na zatoki i nagle one zaczynają boleć, pojawia się katar, a po kilku dniach znika. Często po takim kryzysie dolegliwości nie wracają już długo. Pojawiają się też bóle głowy, gorączka, bóle stawów. Odzywają się złamania sprzed lat. Swędzą stare blizny.  Jednak mimo trudnych do zniesienia dolegliwości, to jest powód do radości, bo oznacza, że organizm się odnawia.

Jedno z moich ulubionych dań na poście: cukinia z cebulą.

Jedno z moich ulubionych dań na poście: cukinia z cebulą.

Wystarczy teorii. Jak to było u mnie?

Na pierwsze 3 dni wypisałam się z życia. Dokuczał mi potworny ból głowy (oznaka oczyszczania z toksyn) i kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, który musiałam wytrzymać. Odwołałam wszystkie spotkania towarzyskie i weekend spędziłam w łóżku. W poniedziałek wstałam jak zwykle, uszykowałam się i wyszłam do pracy. W drodze na przystanek zorientowałam się, że coś jest inaczej niż  w inne poniedziałki. Zdałam sobie sprawę, że jestem wyspana i wypoczęta. Czułam na twarzy promienie słońca i lekki powiew wiatru. Wewnętrzna radość bez powodu aż się ze mnie wylewała łzami wzruszenia. Przepełniała mnie energia. W pracy nawet podlałam kwiatki!

Początkowo zakładałam, że na poście będę 3 tygodnie. Jednak dolega mi coś takiego, jak „syndrom wzorowej uczennicy”, więc stwierdziłam, zbliżając się do 3 tygodni, że dam radę zrobić 6. W trakcie postu już nie dokuczały mi większe kryzysy czy dolegliwości fizyczne. Czasami tylko bolała mnie głowa. Ale w weekendy odczuwałam ból i głód psychiczny. Spotykając się ze znajomymi na mieście, brakowało mi pysznego jedzenia. Nie mogłam się żywić praktycznie niczym z restauracji. Prosiłam tylko o podanie sałaty, pomidora, ogórka i papryki w formie sałatki bez żadnych dodatków. Piłam wodę lub herbatę zieloną. Przez 2 weekendy było mi tak ciężko, że czułam ogromną złość. Ale w głębi duszy wiedziałam, że jak wytrzymam weekend, to kolejny tydzień szybko minie.

zakwas

Zakwas z buraków! Coś zaskakująco dobrego.

 

Jakie korzyści przyniósł mi post?

1. Energia, endorfiny i brak zmęczenia. Stan z opisanego wyżej poniedziałku utrzymywał się praktycznie cały czas z małymi wyjątkami. Naprawdę nie pamiętam, kiedy się tak czułam. Nigdy nie pomyślałabym, że będę miała siłę przez 4 dni codziennie po pracy robić przetwory na zimę!

2. Przestały mi puchnąć nogi. To był jeden z pierwszych objawów. Pewnego upalnego wieczora spojrzałam w lustro i byłam w szoku. Moje łydki wyglądały normalnie, a kostki nie podwoiły swoich rozmiarów. Zawsze latem popołudniu miałam bardzo opuchnięte nogi połączone z uczuciem ciężkości. Myślałam, że to przypadłość, z którą niewiele można zrobić, a tu o!

3. Schudłam. Jednak nie było to moim celem, ponieważ post nie służy odchudzaniu. Naturalnie organizm zjada zbędny tłuszcz, ale jeśli nie dokucza nam otyłość, to odchudzenie nie jest dobrą motywacją do postu.

4. Przestałam używać balsamu do ciała, mam nawilżoną skórę. To pewnie zasługa picia dużej ilości wody i jedzenia dużej ilości warzyw. Do tej pory po kąpieli musiałam używać balsamów, bo towarzyszyło mi okropne uczucie suchości skóry. Pewnego dnia zorientowałam się, że nie używam balsamu od jakiegoś czasu i czuję się komfortowo.

5. Jestem wrażliwa na toksyczne, chemiczne zapachy. Zapach papierosów, kremów pełnych chemii wywołują u mnie ból głowy. Cieszę się, bo już dawno planowałam wymienić kosmetyki na naturalne.

6. Nauczyłam się rozpoznawać rodzaj głodu. Mimo tego, że mój ośrodek głodu nie działał, czasem odczuwałam głód. Przeczytałam gdzieś, że warto sprawdzić, czy to rzeczywiście głód fizyczny. Zaczęłam sobie zadawać pytania: jak się czuję? czy czuję głód w żołądku? czy może to tylko chęć zjedzenia czegoś i uregulowania tym emocji? W każdym przypadku okazywało się, że chcę zjeść coś nie z powodu głodu fizycznego, a żeby np. poprawić sobie nastrój, bo jestem smutno, źle albo dlatego, że jest mi wesoło i chciałabym coś zjeść, żeby było jeszcze fajniej. Przed postem odżywiałam się w miarę zdrowo, jednak jadłam dużo. Wydawało mi się, że ciągle jestem głodna. Teraz wiem jak rozpoznać swoją motywację do jedzenia. Mam nadzieję, że to mi pomoże w dalszej perspektywie.

7. Czerpię ogromną radość z jedzenia. Jeśli udało mi się przygotować coś pysznego, co nie było łatwe bez oliwy czy ziemniaków, czułam autentyczną radość! Teraz kiedy piszę ten wpis, jestem w trakcie procesu wychodzenia z postu, co oznacza stopniowe włączanie nowych produktów do diety. Ziemniaki, banan, ciecierzyca – jakie to są pyszne rzeczy! Jem i się cieszę. Wydaje mi się, jakby moje smaki się wyostrzyły, coś niesamowitego!

Zaczęłam delektować się sokami bez dodatków!

Zaczęłam delektować się sokami bez dodatków!

Przede mną 6 tygodni wychodzenia, włączania nowych produktów i zwiększania kaloryczności posiłków. Ciekawa jestem, jak będę się czuła i czy uda mi się utrzymać aktualny stan. Po okresie wychodzenia planuję raz w tygodniu odżywiać się tak jak na poście. Chciałabym też co roku taki post przebyć, by systematycznie oczyszczać organizm.

Jeśli macie do mnie pytanie, to śmiało w komentarzach. W jednym wpisie prawdopodobnie nie udało mi się zebrać wszystkiego, dlatego zdaję sobie sprawę, że mogło pojawić się u was wiele wątpliwości.

Linki do wszystkich ważnych treści, z którymi trzeba/warto zapoznać się przed postem:

Strona dr Dąbrowskiej

Wykłady dr Dąbrowskiej na youtube

Książki dr Dąbrowskiej

Wpis o poście na blogu Akademia Witalności

Kanał na yt dotyczący postu

Grupa wsparcia na FB

 

 

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi!

  • Nie słyszałam o tej metodzie, ale z pewnością potwierdza tezę, że to co jemy wpływa na to jak się czujemy.

    • Prawda? Niby każdy to wie, ale w praktyce różnie to bywa. A często wystarczy dobrze jeść, by uniknąć różnych dolegliwości.

  • Marcin

    „Syndrom wzorowej uczennicy” dobre.Ja też taki mam ale to nie wychodzi mi na zdrowie.Pozdrawiam,fajny wpis.

    • Marcin, akurat w tym przypadku wyszło mi to na zdrowie, ale rzeczywiście nie zawsze tak jest 😉
      Pozdrawiam również!

  • Maja, jesteś moją inspiracją 🙂 Widziałam na snapie jak rozkwitłaś – wyglądasz tak promiennie, że naprawdę motywujesz mnie jeszcze bardziej do zastosowania postu dr Dąbrowskiej. Myślę o tym już od dłuższego czasu, ale póki co, sezon ślubny w pełni i nie wyobrażam sobie wytrzymać podczas całego intensywnego i pełnego pokus dnia ślubu… Pewnie w moim przypadku lepiej byłoby zaczekać do jesieni, jak sądzisz?

    • Aga <3 Nie pomyślałam, że na snapie widać rozkwitanie 🙂
      W sezonie ślubnym może być trudno, jednak wszystko zależy od motywacji i silnej woli. Są osoby, które co tydzień miały wesela (jako goście) i dały radę. Jednak ja wychodzę z założenia, że ten czas postu jest okresem wyciszenia nie tylko w kwestii jedzenia, ale też duchowego. A przebywanie wśród pokus i hałasu raczej temu nie sprzyja, przynajmniej na początku. dopóki nie wejdzie się w rytm.
      Sama na pewno wiesz, co będzie dla Ciebie lepsze. Jeśli zdecydujesz się poczekać, to fajnie jak ten czas wykorzystasz na przygotowanie, zebranie przepisów itp.
      Będę trzymać kciuki i wspierać Cię w trudnych chwilach 🙂

      • Masz rację – na razie przygotuję się mentalnie. Czy planujesz może podzielić się swoimi sprawdzonymi przepisami? Chętnie coś przetestuję jeszcze zanim odważę się na post 🙂

        • No właśnie, nie planowałam przepisów zamieszczać, ale już kilka osób mi o tym pisało, więc skłaniam się ku temu pomysłowi 🙂

  • Jakbym czytała sobie. Również byłam sceptycznie nastawiona, ale przekonali mnie ludzie. I Ci znajomi, którzy próbowali i z faceboooka. Jutro mój pierwszy dzień 🙂

  • Nie słyszałam wcześniej o tym poście. A pomysł ciekawy. Coś podobnego przeżyłam kiedyś na innej diecie. Skutecznie można oczyścić organizm, ale trzeba jednak przetrwać ciężkie moment. No i przestawić sie „po” na zupełnie inny sposób odżywiania niż „przed”.

    • Ja ostatnio coraz więcej słyszę o tym poście, wielu z moich znajomych go próbuje. Na wiosnę planuję powtórkę, bo tęsknię za tym uczuciem powera!

  • Dm

    na poscie nie pije sie herbaty zielonej

  • Jagoda Lepieszka

    Podacie przykładowy jadłospis diety i kaloryczność?