Post dr Dąbrowskiej w moim wykonaniu, czyli jak mój organizm zmienił się na lepsze

Maja Sieńkowska - Styczeń 21, 2017

15 codziennych sytuacji, w których możesz być uważny

Maja Sieńkowska - Styczeń 21, 2017

5 mitów dotyczących medytacji

Maja Sieńkowska - Styczeń 21, 2017

Wokół zagadnień, które stają się popularne, ale przez wielu niezgłębione, narasta wiele mitów. Gdzieś coś usłyszeliśmy, gdzieś coś przeczytaliśmy i na tej podstawie wyrabiamy sobie własne zdanie. Często zdanie niepozbawione stereotypów, które spłaszczają sedno danego tematu. Nie inaczej jest z medytacją. Medytuję mniej lub bardziej intensywnie od września 2015 roku. Od tego czasu rozprawiłam się z wieloma własnymi, często błędnymi przekonaniami. Zauważyłam też, że przekonania te towarzyszyły nie tylko mnie, ale i wielu innym początkującym lub nieznającym tego zagadnienia osobom.

Zebrałam więc 5 popularnych mitów, które robią medytacji czarny PR:

1. Podczas medytacji nie można myśleć

Wydaje mi się, że to najczęstsze błędne przekonanie wśród osób początkujących. Pamiętam, jak podczas moich pierwszych zajęć mindfulness, kiedy zauważałam, że odpłynęłam myślami, karciłam się za to, że znowu straciłam czas, że znowu mi się nie udało. Postanawiałam wtedy, że od teraz będę utrzymywać uwagę na oddechu i nie będę zajmowała się głupotami. Do dziś mi się to nie udało 😉 Jednak tym, co mi się udało, jest zrozumienie, że medytacja nie polega na niemyśleniu, ale na tym, by zauważyć, że się myśli, by zauważyć, o czym się myśli i być tego świadomym. A potem bez pouczania oraz uczucia porażki wrócić do skupienia się na oddechu.

2. Medytacja nie jest dla tych, którzy lubią dużo mówić

Medytacja jest dla wszystkich. Odnoszę nawet wrażenie, że wiele z osób medytuacjąch uwielbia rozmawiać, analizować, omawiać, dyskutować. Też należę do tej grupy. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że osoby, które żyją bardziej na zewnątrz, żyją w hałasie słów, bardzo potrzebują chwil, w których osadzą się w sobie i w ciszy usłyszą, co tak naprawdę mają do powiedzenia, ale sobie. Ekstrawertycy dzielą się sobą z innymi, dają dużo z siebie i bywa, że chaos na zewnątrz wpływa na chaos w nich. Medytacja jest dobrym sposobem na złapanie balansu.

3. Medytacja służy wyciszeniu się

Przekonanie to nie służy ani medytacji, ani medytującemu. W sytuacji, kiedy osoba początkująca zacznie medytować, mając na celu uspokojenie zszarganych nerwów, a owo uspokojenie nie nastąpi, jest ryzyko pojawienia się rozczarowania. Stwierdzi, że albo to nie jest dla niej albo że ona nie potrafi tego robić. Czasami bywa też tak, że podczas medytacji wypływa na wierzch coś trudnego, co chodziło za nami cały czas, ale w hałasie nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Wtedy po medytacji możemy być rozbici, niespokojni. To nic złego. Medytacja często wycisza, ale może się zdarzyć, że zadziała inaczej. Jeśli miałabym określić główny cel medytacji, to jest nim zobaczenia tego, jak jest – bez oceniania czy chęci zmiany. Po prostu zauważenie tego, co czuję, o czym myślę, co zaprząta moją uwagę.

4. Medytacja daje transcendentalne poczucie jedności ze światem

Bywa tak, że podczas medytacji czujemy się częścią świata. Nie istnieje nic poza chwilą bieżącą, nie liczy się nic poza byciem. Tak bywa. Jednak nie jest to stan stały, który raz osiągnięty towarzyszy nam już zawsze. Częściej medytacja jest trudną drogą. Ale to dobrze, bo zazwyczaj to te trudne drogi prowadzą do właściwego celu. Mistyczne poczucie jedności z wszechświatem kojarzy się z buddyjskimi mnichami i być może oni potrafią je osiągać. Nie mam informacji z pierwszej ręki, więc trudno mi powiedzieć. Natomiast zwykli ludzie częściej tego stanu nie odczuwają niż odczuwają. I to też jest w porządku.

5. Medytować można jedynie siedząc nieruchomo ze skrzyżowanymi nogami

Faktycznie taka postawa jest charakterystyczna dla medytacji, często kojarzy się z buddyzmem. Jednak najważniejsze w postawie medytacyjnej to subiektywne poczucie przyjęcia godnej pozycji. Można siedzieć ze skrzyżowanymi nogami, można siedzieć na poduszce medytacyjnej, można siedzieć na krześle. Przy problemach z kręgosłupem czy innych utrudnieniach można nawet medytować w pozycji leżącej. Ważne, aby pozycja była komfortowa i nie obciążała ciała. Można także praktykować medytację chodzoną lub uważną jogę, która służy poczuciu ciała, poznaniu jego ograniczeń. Ważne jest, by pozycja wspierała uważność i pomagała obserwować sygnały z ciała.

 

Medytuję w świeckim nurcie mindfulness i o takiej medytacji piszę, nie znam się na innych nurtach. Nie jestem specjalistką. Praktykuję i dzielę się swoimi spostrzeżeniami.

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi!

  • Maja trafiłaś z tym postem 🙂 Właśnie dziś rano wróciłam do medytacji po bardzo długiej przerwie, a tu wchodzę na Fb i widzę Twój wpis! 🙂

    • Jeśli miałabyś spróbować medytacji w grupie, to daj znać. Na Żoliborzu są co wtorek fajne zajęcia 🙂

  • Joanna Mo

    Świetnie napisane!

  • Iwona Siekierska

    To chyba tekst dla mnie. Zawsze sądziłam, że medytacje uspokajają i a u mnie nie było tego efektu. Pod wpływem medytacji zawsze wypływał ‚na wierzch” jakiś problem, A nawet nie problem tylko jego przyczyna, co oczywiście było na plus, bo szłam do przodu 🙂

    • Dokładnie, to jeden z efektów bycia w ciszy. Trudno nie zauważać tego, co na wierzchu 🙂

  • Rozważam jak to jest z tym wyciszeniem u mnie. Oczywiście – generalnie może wyciszyć, może nie wyciszyć. Mnie pozwala zwolnić. Z większą uwagą przyjrzeć się tematom, bo zamiast pośpiechu w głowie, mam przestrzeń. Mój głos wewnetrzny staje się mniej palący. A najczęściej medytuję tuż przed snem, leżąc już w łóżku. Lepiej śpię wtedy.

    • Ja też zazwyczaj przed snem. Chociaż planuję spróbować też rano, wyobrażam sobie, że to pozwoli mi wejść w nowy dzień z większym spokojem i uważnością – ale rzeczywistość może okazać się inna 😉

  • Uwielbiam mit 3 <3. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby medytacja (czy może raczej próby do jej dążenia) mnie uspokoiły. Jest wręcz przeciwnie: albo wprawiają w euforię, albo powodują smutek.

    • Ja pamiętam, że na początku medytacyjnej drogi byłam ogromnie poirytowana, zaciskałam zęby z frustracji. Gdyby nie to, że opłaciłam kurs, pewnie bym nie chodziła długo. Z perspektywy czasu widzę, że to była jedna z najlepszych moich decyzji 🙂

  • Nigdy nie miałam do czynienia z medytacją, a mimo to przeważającą część tych mitów znam – coś usłyszałam, coś przeczytałam w sieci. Z zasady jednak rzadko coś przekreślam, jeśli tego nie znam i nigdy nie doświadczyłam. Lubię wszystko sprawdzać, taka już jestem 🙂 Może i medytacji kiedyś spróbuje, kto wie!

    • Super, że masz takie podejście. Jesteśmy tak różni, że warto samemu próbować różnych rzeczy 🙂